Znajdź swoje miejsce w pozycji. Co to w ogóle znaczy?

Brzmi łatwo, prawda? W rzeczywistości jest to największa trudność w jodze jin, tym większa, im więcej masz za sobą lat treningu ZMAGANIA SIĘ z ciałem i jego ograniczeniami. W wielu znanych mi odmianach jogi to nauczyciel ustanawia zakres ruchu ucznia w pozycjach, a ten – pragnąc stanąć na wysokości zadania i osiągnąć wymarzoną gibkość – daje mu na to pełne przyzwolenie. Tym samym przedkłada osąd nauczyciela ponad własne odczucia, co często skutkuje forsownym, a nawet prowadzącym do kontuzji, wchodzeniem w pozycje.

W jodze jin takie ambicjonalne podejście jest przeszkodą; jeśli z trudem utrzymujesz 10-minutową pozycję, wmawiając sobie, że właśnie się w niej relaksujesz, dorzucasz kolejne cegły do muru wybudowanego między umysłem a ciałem. Które następnym razem będzie stawiać jeszcze większy opór…

Dlatego w pozycjach jogi jin:

  • Zrezygnuj z ambicji robienia lepiej lub udowadniania czegokolwiek
  • Przestań „dawać radę” i… zobacz, co się wydarzy
  • Otwórz się na sygnały płynące z ciała
  • Bądź tu i teraz. Nie ma celu; jest droga

W pozycję wchodź na ok. 70% swoich możliwości, zostawiając pole do popisu sile grawitacji i biegowi czasu. Bądź w kontakcie z ciałem i z oddechem. W miarę upływu czasu obserwuj, co czujesz; narastające napięcie czy postępujące rozluźnienie. W pierwszym przypadku lekko wycofaj się, w drugim – pogłębiaj pozycję. Bez osądzania, ponieważ żaden z tych ruchów nie jest lepszy ani gorszy; obydwa w jednakowym stopniu świadczą o tym, ze słuchasz siebie! Właściwe miejsce w pozycji znajduje się właśnie na pograniczu tych dwóch ruchów.

Dodaj komentarz